Dobra koniec morałów. Ważne, żeby zrozumieć, że sąsiad ma zawsze lepiej. Ja uważam, że wcale nie ma lepiej. Ja mam lepiej, ty masz lepiej. Nie wiem, co znajduje się w głowie kogoś a cieszę się bardzo z tego, co jest w mojej. Moralizatorski ton tego tekstu jest wynikiem kilku rzeczy, które mnie ostatnio denerwują. Podczas każdego wywiadu pada zawsze to samo pytanie “czemu biznes w Polsce?”. A czemu nie?! Jestem Polakiem, mieszkam w Warszawie, tu się urodziłem i tu chcę żyć. Mieszkałem chwilę w Londynie, fajnie, ale nie dla mnie. Mam znajomych, którzy tam zostali i dobrze im z tym. Czemu biznes w Polsce? Przecież za każdym razem mówię - ten kraj ma energię, ma potencjał, to jest mój kraj. Brakuje tu tak wielu rzeczy. Od prostych usług po zaawansowany przemysł i technologię. To jest Eldorado. Lata 90-te były gorączką złota a to, czym jest teraz polski rynek usług to to samo, czym był Internet w latach 2000. Niby wszystko jest a wystarczy otworzyć bar z hamburgerami i nagle cały kraj dostaje olśnienia, że można kotlet wsadzić w bułkę… Jeśli mogę, to mam taki apel: nie gadaj, że jest tu źle, nie ma pracy i wszystko jest o kant dupy potłuc. Wyjedź, poznaj, wróć i zmień na takie, jakie powinno być. To jest w twoich rękach i jeśli tego nie zrobisz, to za 30 lat będziesz mógł sam sobie pluć w brodę i lać żółć na tych, którzy to zrobili i im się udało. Aloha!
Wyjedź, poznaj, wróć i zmień na takie, jakie powinno być.
Dobra koniec morałów. Ważne, żeby zrozumieć, że sąsiad ma zawsze lepiej. Ja uważam, że wcale nie ma lepiej. Ja mam lepiej, ty masz lepiej. Nie wiem, co znajduje się w głowie kogoś a cieszę się bardzo z tego, co jest w mojej. Moralizatorski ton tego tekstu jest wynikiem kilku rzeczy, które mnie ostatnio denerwują. Podczas każdego wywiadu pada zawsze to samo pytanie “czemu biznes w Polsce?”. A czemu nie?! Jestem Polakiem, mieszkam w Warszawie, tu się urodziłem i tu chcę żyć. Mieszkałem chwilę w Londynie, fajnie, ale nie dla mnie. Mam znajomych, którzy tam zostali i dobrze im z tym. Czemu biznes w Polsce? Przecież za każdym razem mówię - ten kraj ma energię, ma potencjał, to jest mój kraj. Brakuje tu tak wielu rzeczy. Od prostych usług po zaawansowany przemysł i technologię. To jest Eldorado. Lata 90-te były gorączką złota a to, czym jest teraz polski rynek usług to to samo, czym był Internet w latach 2000. Niby wszystko jest a wystarczy otworzyć bar z hamburgerami i nagle cały kraj dostaje olśnienia, że można kotlet wsadzić w bułkę… Jeśli mogę, to mam taki apel: nie gadaj, że jest tu źle, nie ma pracy i wszystko jest o kant dupy potłuc. Wyjedź, poznaj, wróć i zmień na takie, jakie powinno być. To jest w twoich rękach i jeśli tego nie zrobisz, to za 30 lat będziesz mógł sam sobie pluć w brodę i lać żółć na tych, którzy to zrobili i im się udało. Aloha!
